44 światła _lub_transit

Nie odczuwam tegorocznej świątecznej atmosfery. Letnio-wiosenna pogoda, brak wszechobecnej manii wigilijnych zakupów przygotowań, wreszcie odległość.

Zgodnie z wcześniej uknutym planem uciekam z Szanghaju.

IMG_0259x (Medium)
IMG_0266x (Medium)

Nowo ukończona linia 10 zabiera mnie do przystanku tuż koło terminalu krajowego Szanghajskiego lotniska Hongqiao. Tuz, koło, bo by znaleźć się na samym lotnisku muszę przejść wijącym się traktem. Rozświetlony wszechobecnym w Chinach białym neonowym światłem pasaż wydaje się być w istocie zupełnie inną rzeczywistością niż to, co go otacza. W widoku tym jest coś niesamowicie obcego, jakby ta biała, wyglądająca grobla została na siłę wtopiona w istniejący tu spreparowany krajobraz. Trzy światy kolorów: bieli i zimna traktu, oranżu i monumentalności ginących w mroku szarych kształtów poruszających się po lotnisku samolotów oraz szarość betonowej, chińskiej codzienności

IMG_0268x (Medium)

Lotnisko nie różni się niczym od naszych. dominuje biel i metal. Przed wejściem wita mnie Hopperowski Mcdonald.

IMG_0301x (Medium)

Gdy samolot, wraz ze mną na pokładzie, zatacza kolejne kręgi po ogromnym rozświetlonym kolorowymi światłami lotnisku, myślę o światłach choinki. Część lampek rozmywa się pod wpływem ciepła, jakie emanują silniki maszyny. Nachodzi mnie refleksja, że za te nasze tanie i co tu dużo kryć w gruncie rzeczy bezproduktywne podróże zapłacą nasze dzieci, swymi skórami, gdy nie będzie już ozonu.

IMG_0280x (Medium)

Już w powietrzu, siedzę wlepiony w okno. Przed mymi oczyma rozpościera się wydaje się niemająca końca pajęczyna świateł Szanghaju. Przepiękna, iście magiczna iluminacja… I chyba po raz pierwszy w te święta, dopiero w drugi ich dzień, czuję w duchu ducha świąt.

p.s.
Czar szybko pryska, duch się ulatnia. Pani stewardessa korzystając z dobrodziejstwa pokładowych głośników, przez co wydaje się wiecznością, zachęca do kupna kolejnych przedmiotów z skyshopu. Modlę się o mocne turbulencje, licząc na to, że może wtedy się zamknie.

43 wesołych _lub_merry

23

Powietrze jest tu inne: czyste i zimne. Na około brak jest zgiełku Szanghaju, do którego przywykły moje uszy. Oczy dziwią się temu, jak mało tu budynków i jak niska jest tu zabudowa. Stacja metra nie różni się niczym od swych odpowiedników w centrum, jednak świat zastany po skasowaniu biletu w bramkach wyjściowych jest już zupełnie inny. Jedno - dwu piętrowe budynki, drzewa, śmietniska i górująca nad całym krajobrazem ogromna sylwetka hali produkcyjnej, za nią w oddali majaczą drapacze chmur.

Po 10 minutowej podróży docieramy do naszego celu: szeregu szarych, betonowych budynków. Jedynym, co wyróżnia ten kompleks od innych w tej okolicy, jest znajdująca się przed jego bramą kamera przemysłowa. Przy wejściu, machając kwiatami w rytm wykrzykiwanych słów podziękowań witają nas wychowankowie mieszczącej się tu szkoły. Uginają się pod nami kolana i nawet nie zauważamy jak przyzwyczajona do tego kanadyjka – organizatorka akcji ustawia nas do pamiątkowego zdjęcia.
Wraz z innymi obcokrajowcami przyjechaliśmy pomóc w rozdawaniu pakunków, zebranych podczas akcji charytatywnej organizacji ekspatriantów(http://givingtreechina.org/home/).

30

Miesiąc wcześniej, każde z nas otrzymało torbę i różową kartkę z imieniem, wiekiem, wzrostem i wagą dziecka, któremu w ramach prezentu kupowaliśmy kurtki, przybory do szkoły, zabawki. Akcja odbyła się dużo przed świętami: władze nie życzą sobie, by cokolwiek poza nazwą akcji „giving tree” sugerowało jakikolwiek związek z świętami bożego narodzenia.

6
1
2

Powitanie z kwiatami okazuje się być jedynie wstępem do widowiska, jakie przygotowali dla nas pedagodzy i ich podopieczni. Przed naszymi oczyma ubrane w zielone mundurki dzieci, wykonują starannie przygotowaną musztrę w paru aktach przerywanych oficjalnymi podziękowaniami. Ogromny plac zalewa się kotłującą rzeką zielonych sylwetek szkrabów. Dzieci patrzą na nas oczyma pełnymi zdziwienia, trochę przestraszonymi, tak pojawieniem się obcych, jak i pewnie powagą przedstawienia, w jakim biorą udział. My odpowiadamy minami bliźniaczo podobnymi, przesączonymi uczuciem oderwania z kontekstu.

13
20
18

Po zakończeniu widowiska dzieci szeregami udają się do klas. Otrząsamy się z osłupienia i podążamy za nimi. Klasa, do której mnie przydzielono znajduje się na drugim piętrze środkowego budynku kompleksu, w którym mieszczą sie klasy dla ponad 1000 dzieci napływowych robotników pracujących w Szanghaju. Po przekroczeniu progu wita nas ponad 40 par oczu. Jeszcze niedawno obecny w nich strach ustępuje zaciekawieniu. Dzieci usadowione są w drewnianych ławkach, podłoga jest betonowa, w klasie nie ma ogrzewania, koło tablicy znajduje się 40 calowy telewizor-monitor obsługiwany za pomocą komputera-konsolety znajdującego się pod biurkiem nauczyciela. Po krótkim przedstawieniu dzieci witają nas gromkim „hello!”.
Rozpoczyna się rozdawanie prezentów: nauczycielka odczytuje imię dziewczynki lub chłopca, dla którego przeznaczona jest paczka, a my wręczamy je dzieciakom. Po pierwszych wymianach słownych „proszę to dla ciebie”, na wypowiedziane z chińskim z akcentem „dziękuję” i naszych odpowiedzi „nie ma sprawy”, coś pęka. Dzieci przestają okazywać dystans i z uśmiechem i zaciekawienie wyczekują swego imienia, a my razem z tą przemianą powoli przestajemy się czuć nieswojo. Wraz z tym jak kolejne torby trafiają do adresatów w klasie wzrasta wrzawa. W rękach dzieciaków pojawiają się kredki, samochody, ubrania, piłki, pluszowe misie i miecze, w oczach błysk szczęścia. Śmieją się, biegają po klasie, by pochwalić się swymi zdobyczami.

26

W Chinach obowiązuje sięgające czasów feudalnych prawo zhukou, które przypomina nasze przywiązanie chłopów do ziemi. By dzieci mogły korzystać z państwowego systemu darmowej edukacji rodzice muszą być zameldowani w danym mieście. Proces taki jest długi, wyjątkowo skomplikowany i kosztowny. Robotnicy będący częścią największej migracji w dziejach ludzkości, często nie są w stanie otrzymać lokalnego zhukou, a tym samym zapewnić swoim dzieciom chociażby tej podstawowej edukacji. Organizacje charytatywne, takie jak giving tree zajmują się tworzeniem i wspieraniem szkół, w których to stara się wyrównać szanse dzieci napływowych robotników. Szanghaj, nie pierwszy raz, korzystając z swej uprzywilejowanej w Chinach pozycji, jest jedynym miastem, w którym szkoły te zostały zalegalizowane.

27

Gdy podążamy dziedzińcem w kierunku bramy żegna nas zupełnie odmienne widowisko od tego, które nas witało. Nie ma w nim tremy, spięcia, wszystko jest bardziej spontaniczne, naturalne. Otaczają nas uśmiechnięte, biegające, skaczące i rozwrzeszczane szkraby. Nieruchome pozują do zdjęć, by po chwili rozbiegnąć się na wszystkie strony dziedzińca.

Wystarczył tylko jeden dobry uczynek.

42 zabawy _lub_fun

IMG_9470x
ulica w ruchu -czyli- lukang lu

IMG_8343 (Medium)
everything is under control -czyli- wszechobecne Szanghajskie kamery

41 śnieg _lub_rapid change

IMG_9467x
sobota - 18 stopni

środa - 0 stopni
IMG_9700 (Medium)
IMG_9695x (Medium)
IMG_9665 (Medium)
40 reality_lub_kocia elegia

12

Wracam z obiadu. Patrzę na mój polski telefon. Otwiera się tunel. Dwa Smsy. Czytam i odpisuję. Włączam laptopa i grając na gitarze czekam, aż przez kabel przecisną się e-maile dla mnie.

Odkładam gitarę na jej miejsce, czyli telewizor, zaczynam czytać. Wiatr bitów nie przywiał tym razem wesołych wieści. Po 13 latach wojowania ze wszystkim, co szczurze, mysie, ptasie i krecie zmarła nasza czarna, gruba kotka. Patrzę na zegarek. Jestem spóźniony. Tunel się zamyka, ja wybiegam na zajęcia.

Siedzę w klasie, nauczycielka tłumaczy konstrukcję, którą ktoś już mi kiedyś wytłumaczył. Nieobecnymi oczyma patrzę na rozświetlony jesiennym światłem dziedziniec. Sięgam po polską komórkę. Otwieram tunel.
Śmierć kota wydaje mi się trochę nierealna. Nie dlatego, że nie potrafię w nią uwierzyć, ani nie dlatego, że nie jest mi przykro. Może źródłem tego dziwnego uczucia jest to, że miejsce, w którym to się wydarzyło jest tak daleko, że minęło już tyle czasu i wrosłem już w inną rzeczywistość? Jestem oddalony o tysiące kilometrów od Polski, dzieli nas parę stref czasowych, rzadziej mam kontakt z tym wszystkimi ludźmi, którzy tworzą mój Europejski świat. Do tego w mojej głowie zagnieździła się już nowa rzeczywistość, wprowadziła się do niej z innymi miejscami, odmiennymi obrazami dnia codziennego. To, co wydawało mi się jeszcze niedawno odrobinę nierealne stało się moim dniem codziennym, zaś to wszystko, co jest mi „tam” bliskie oddzielone jest o de mnie swoiście magiczną barierą. Ten świat zaczyna istnieć i żyć w mejlach, w rozmowach skypowych, w smsach i rozmowach telefonicznych. To właśnie tam, w tych wszystkich kablach, w jedynkach i zerach, istnieje moja Europa. Dociera swoistym tunelem, który trzeba za każdym razem otworzyć, a po skorzystaniu grzecznie za sobą zamknąć.

Nic z tego nie zmianie faktu, ze będzie mi brakować Kobry…

Kończę to pisać. Postuję i zamykam tunel.

IMG_9398x (Medium)

Zdjęcia:
góra:
dzieci w szkole na obrzeżach Szanghaju czekają, aż rozpoczniemy rozdawanie prezentów
dół: metro w drodze po nowy obiektyw

39 jesień _lub_ friday-sunday

Jesień: już tu jest.
IMG_9183 (Large)
okno. rano.
IMG_9305x (Large)
kampus. wnuczka pani z budki z owocami.
IMG_9206x (Large)
huaihai lu.
IMG_9242x (Large)
francuska koncesja.
IMG_9228x (Large)
stare kontra nowe.
IMG_9302x (Large)
wukang building. wybudowany w 1924.
IMG_9324x (Large)
szesnasta. niedzielny wieczór.

38 obrazy lub thursday in photos

Czwartek w wersji obrazkowej.
IMG_9071 (Medium)
anna kupuje owoce
IMG_9094 (Medium)
sklep okok
IMG_9116 (Medium)
klucze w drodze na zajęcia
IMG_9143 (Medium)
popołudniowe klasy
IMG_9166 (Medium)
kolacja w wegetarianskiej restauracji